A z tym wczorajszym bieganiem to było tak:
-To ja pójdę po pieczywo i przy okazji pobiegam.
-Ale ja lubię mamusie. - płacze Jonek- To tatuś pójdzie po pieczywo, tak?
-Nie, kochanie, to ja pobiegnę w takim razie tylko do piekarni.
--No co ty, biegnij ile chcesz.- mówi Mężuś.
-Nie, nie.-odpowiadam.
-Czyli Jonek decyduje w naszym życiu o tym co robimy-mówi Mężuś z silnym akcentem.
-Dobrze, to ja ubieram buty i biegnę, zrobię małe kółko.
Wychodzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz