czwartek, 30 maja 2013

Dziś dzień przerwy.

Myślałem początkowo, że dobrze jest biegać codziennie, ale okazuje się, iż eksperci radzą by najpierw robić to co drugi dzień czy też trzy razy w tygodniu.
Człowiek się nakręca, chciałby dużo i często, a tu NIE - trza wrzucić na luz. Co w sumie jest fajne, bo miło będzie biegać mając więcej siły. Intuicyjnie wyczuwam, że dobrze byłoby wykorzystać ten czas bezruchu na jakiś inny ruch w temacie biegania, typu strecz, gimnastyka, ale jeszcze nie dotarłem do wiedzy odpowiedniej, więc nic.

We wcześniejszym numerze  Runner's była lista produktów sprzyjających biegaczom, sportowcom i postanowiłem stopniowo wprowadzać elementy tej układanki w moje chaotyczne życie.
Zacząłem od buraka. Ponoć biegacze po pieczonym buraku mieli o 5% lepszy wynik na 5 kilosów niż chłopaki z klubu żurawina. Dziś pierwszy raz wziąłem się za tego buraka przy okazji pieczenia batata i muszę przyznać, że zjadliwe. Zalecana dawka 3 w tygodniu, więc życzę wszystkim powodzenia. 
Dużo łatwiej będzie z konsumpcją kolejnego naturalnego dopalcza - arbuza. Podobno zawarta w nim cytrulina zwiększa wydolność mięśni. Tylko pomyślałem o nim i od razu chętka nań przyszła. Na szczęście jest jeszcze ćwiartka, więc... o tak, nie ma to jak słodki, soczysty arbuz z dołączoną ideologią prorun.

Następna na widelcu będzie makrela.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz