piątek, 8 marca 2013

Bieganie w deszczu jest cudowne. Biegłam, czułam krople na policzkach i zupełnie zapomniałam, że biegnę wzdłuż ulicy, że jest hałas... Kocham wiosnę.

Biegło mi się całkiem dobrze od Stacji Wrocław Mikołajów Zachodnią do Kościoła Chrystusa Króla przy ul. Młodych Techników i Czarnieckiego do domu.

Mam dwie obserwacje-ruch rękami niezwykle wpływa na jakość biegania, a po drugie znacznie łatwiej biegło mi się w drodze powrotnej a to oznacza, że pora na znacznie dłuższy dystans, czyli 5 km. Myślę, że poniedziałek będzie dobrym dniem. Trzeba tylko ustalić miejsce i tak wszystko wykombinować by Barteczek był w tym czasie z dziećmi. Tylko ile czasu przewidzieć na taki dystans?

 Miło by było by i aura była sprzyjająca. W przeciwnym wypadku będę musiała czekać do następnego poniedziałku.

Myślę sobie o profesjonalnej rozgrzewce i o zgłębieniu anatomii, bo przecież wiedza o tym, które mięśnie za co są odpowiedzialne może okazać się bezcenna. Tymczasem już w Święta kochana Ajeczka przygotuje dla mnie wymarzoną profesjonalną rozgrzewkę. Oczywiście podzielę się. Póki co staram się gimnastykować każdego dnia- nawyk wciąż jest w fazie wdrażania i zdarza mi się zupełnie zapomnieć o tym. Dbam o to by począwszy od głowy po stopy rozgrzewać się idąc właśnie w tym kierunku. A kiedy nie mam czasu na rozgrzewkę, bo akurat jest czas na moje 15 minut, po prostu idę w jedną stronę, a potem biegnę.

1 komentarz:

  1. Kasiu,
    Na 5 km licz pół godziny. Co do rozgrzewki - dobrze jest porozciagać sie przed biegiem, ale równie ważne jest zrobić to po biegu - unikniesz zakwasów

    OdpowiedzUsuń