wtorek, 12 marca 2013

Udało się, udało się! Przebiegłam wczoraj moje pierwsze 3 km !

A oto jak to się zaczęło. O świcie patrzymy z Jonkiem przez okno i o rety śnieg na dachach. Temperatura -4. O nie, jak tu biegać. Do tego czułam się kiepsko. To raczej przełożę bieg na 5 km na inny czas. W końcu muszę uważać na siebie by nie mieć zakwasów i by nie dopuścić do zapalenia piersi bo to może zaszkodzić mamie karmiącej. Jednak w ciągu dnia cały czas biłam się z myślami- biec czy nie biec. I ostatecznie rzutem na taśmę, po 17 wybrałam się w trasę. Nie było jednak czasu na to aby biec daleko, tym bardziej by biec 5 km. Miałam jakieś 25 minut do dyspozycji.

Zdecydowałam się na zrobienie dwa razy mojej trasy na 1,5 km. I pierwsze kółko zrobiłam w czasie 2 minuty szybszym niż ostatnio. Całość zakończyłam w ciągu 21 minut. I tak naprawdę dopiero pod koniec poczułam zmęczenie. Zatem pierwsza 3 za mną i decyzja by jeszcze nieco pobiegać nim podejdę do 5 km. I oczywiście by 5 udało się zrobić w parku/.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz