Moje pierwsze wspomnienie poczucia szczęścia przy bieganiu wiąże się z bieganiem po szkolnych korytarzach. A zaraz potem wakacje w Hiszpanii i bieg po plaży. Początkowo w grupie, a potem tylko ja piasek i powietrze.
Czasem brakuje mi tego poczucia wolności i euforii, poczucia, że latam.
Klaustrofobicznie zamknięci w betonie wyniszczamy swe zmysły, dobrowolnie podcinamy sobie skrzydła. Ten kto kocha przestrzeń i bieganie, wie co mam na myśli.
Ptaki w locie na twoim blogu, bieganie w bliżej nie znanym kierunku, wspomnienia z dzieciństwa - wszystko to oznacza że musisz jak najszybciej wrócic do Krakowa w przeciwnym wypadku będziesz postacią z obrazu Marca Chagalla...
OdpowiedzUsuń