Dziś jestem nieco połamana, niewyspana jeszcze po nocy z soboty na niedzielę, kiedy to od 01:45 do bladego świtu chodziłam od jednego słodziaka do drugiego by tulić, karmić i usypiać, siedząc na podłodze, wisząc na skraju łóżeczka.
Trasę na moją dzisiejszą 5 mam już wybraną, choć nie przebiega ona przez park to wydaje się całkiem przyjemna przynajmniej w jednej części. Wierzę, że się uda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz